19 grudnia 2014

Opowieść helleńska: Demetriusz XXXVII

Bruno di Maio, "Czerwona szarfa"
Życzliwie zachęcamy do odwiedzenia nowego FORUM Najlepszej Erotyki!

Nocą nad Miastem przewaliła się ogromna nawałnica. Przywiał ją niespokojny Kajkias, dmący z północnego wschodu wicher, który niósł zwykle ze sobą płaszcz ciężkich, deszczowych chmur. Pioruny uderzały tak gęsto, że niebo było jasne niczym w środku dnia. Szczególnie chętnie trafiały w najwyższy punkt w okolicy – Wzgórze Wilków – lecz kilka sięgnęło także szczytu Akropolu, gdzie znajdowały się najważniejsze ateńskie świątynie.

Wielu mieszkańców uznało to za zły omen. Skoro sam Zeus, król Olimpu, ciskał świetlistymi pociskami w Akropol, będący wszak symbolem otaczającego go Miasta, należało spodziewać się najgorszego. Tego typu fenomen zwiastować mógł jedynie nadciągające katastrofy: wojnę, zarazę, nieurodzaj, głód. Ateńczycy drżeli zatem z lęku przed tym, co miała przynieść najbliższa przyszłość. Po cichu zaś przeklinali tyrana, który objął władzę nad ich ojczyzną i sprowadził na nią boski gniew.

17 grudnia 2014

Dzień ostatnich urodzin

Życzliwie zachęcamy do odwiedzenia nowego FORUM Najlepszej Erotyki!

Dziś są moje urodziny...
Najgorsze urodziny od dwudziestu sześciu lat. Nigdy w życiu nie czułam się tak samotna jak dziś. Zawsze w tym dniu byli koło mnie przyjaciele. A dziś... dziś nie ma nikogo. Jest tylko butelka wina... już w połowie pusta. Jakoś mnie nie dziwi ten melancholijny nastrój. W końcu człowiek mający te dwadzieścia parę lat musi się zastanowić nad swoim życiem. Co już osiągnął, do czego zmierza? Czy wszystko rozegrał tak, jak ludzka przyzwoitość nakazuje? Dlaczego skrzywdził tak wiele życzliwych mu osób? Siedzę przed komputerem i sprawdzam wiadomości... nic... ani jednego „wszystkiego najlepszego...”. Telefon też milczy jak zaklęty. Do drzwi nikt nie puka. Kurwa. Ale czy właśnie nie na to sobie zasłużyłam? Upadły anioł z chwilowymi wyrzutami sumienia... Upadły i podły anioł, któremu zebrało się na wspomnienia.

15 grudnia 2014

Zielona laguna

– Co to ma być? – Tomka nie zdziwił niezadowolony jak zwykle głos Laury. – Ofermo, połowę wylałeś... No to sobie zrobisz jeszcze jeden kurs.

Dwoje nastolatków było skazanych tylko na siebie już przez ponad dwa lata, od czasu, gdy sztorm zmiótł do wody niemal całą załogę ich statku. Na szczęście wyspa, do której udało im się dopłynąć po katastrofie, obfitowała we wszelkie potrzebne do życia zasoby. Jedynym ocalałym dorosłym był kapitan, który, zanim umarł na jakąś dziwną chorobę, zdążył zbudować prowizoryczne lokum z desek po statku i nauczył ich, jak zdobywać pożywienie i używać krzesiwa.

Mimo młodego wieku udało im się przetrwać, a nawet uczynić swoją egzystencję całkiem znośną na tym odległym lądzie. Szczególnie Laura potrafiła dobrze się urządzić. Była trochę starsza od Tomka. Szybciej także dojrzewała, więc była zawsze od niego większa i silniejsza. Jako że nikt nie uczył ich zasad dobrego współbytowania, nie miała żadnych oporów, by tego nie wykorzystywać.

12 grudnia 2014

Niegrzeczna

– Tylko ty potrafisz tak mnie wyprowadzić z równowagi. Mało ci było, że i tak gapili się na ciebie niemal wszyscy faceci na sali, to jeszcze akurat jego musiałaś obmacywać? – wrzeszczałem na moją dziewczynę, ruszając jednocześnie z piskiem opon spod lokalu.
– Nie obmacywałam go, to nie moja wina, że orkiestra wymyśliła taką zabawę. (Zabawa polegała na tym, że dziewczyna musiała przeciągnąć surowe jajko z jednej nogawki spodni w drugą, nie tłukąc go przy tym).
– A zresztą nie musiałeś iść akurat wtedy na fajkę – broniła się Ilona.
Nie, nie musiałem, ale poszedłem, bo miałem ochotę!!! A ty nie musiałaś robić tego akurat temu metroseksualnemu blondaskowi! Wiedziałaś, że ten gość mi gra na nerwach od samego początku!

Wracaliśmy właśnie z wesela od koleżanki Ilony, z Łodzi do Krakowa – przed nami były jakieś trzy czy nawet cztery godziny jazdy. Szczerze powiedziawszy, nie miałem ochoty wracać w takiej atmosferze do domu. Z Iloną byłem już dwa lata, przez ten czas nigdy mnie jeszcze nie wyprowadziła z równowagi tak, jak na tej imprezie. Odkąd zajęliśmy miejsca przy stoliku, stale dawała się adorować facetowi, który siedział po jej lewej stronie. Ta wypacynkowana blond kreatura, spędzająca zapewne więcej czasu w solarium i u kosmetyczki niż w robocie, od początku nie przypadła mi do gustu. Zarozumiały, bezczelny typek, który w banalny sposób podrywał wszystkie panienki.

10 grudnia 2014

Miniatury Barmana Ravena IV

Tamara i gwałt

Piątkowy wieczór. Połowa stolicy już podchmielona. Całe tabuny młodych ludzi przewalających się z jednego końca miasta na drugi. Jechaliśmy tramwajem do domu na Pragę. To był dobry dzień. Wcześniej przesiedzieliśmy pół wieczoru w knajpce, półgłosem wymieniając uwagi na temat tego, co lubimy najbardziej, co najbardziej nas podnieca, o czym marzymy, a czego nigdy, nikomu innemu nie mówiliśmy.

Seks grupowy, zabawy seksem oralnym, mój seks z mężczyzną i jej marzenia o kobiecie, pieprzenie się w miejscu publicznym, seks z nieznajomą osobą, gwałt i bycie brutalnym... Wszystko to, co chowaliśmy w sobie, bojąc się do tego przyznać, może z obawy przed nazwaniem tych perwersji, być może z obawy, że kiedyś je zrealizujemy.

8 grudnia 2014

Po prostu niebo cz. 9


List CXIV
Stan do Marie
„Słuchasz komplementów, pozwalasz się kokietować, obserwujesz kobiecą grę gestów i ciał. Oglądasz się za długimi nogami, pięknymi piersiami i ideałem kobiecej sylwetki. Gdybym tam była, płonęłabym z pożądania. Knułabym, jak sprowadzić Cię w jakiś zaułek, by choć przez chwilę posmakować Twojego penisa. Polowałabym na dotyk Twoich dłoni na swoich udach. Flirtowałabym z innymi, by kątem oka łapać Twój wzrok..." Jeden z piękniejszych listów, z piękniejszych fragmentów. Bardzo prawdziwy. Może być uznany za konstytucję naszej relacji cielesnej, manifest wspólnego erotyzmu, artykulację Twojej dojrzałości i braku egoizmu w tym zakresie. Wyraźnie starasz się sprostać moim ambicjom i aspiracjom. W języku literackim ujęłaś esencję tego, co łączy erotykę z estetyką w ich wymiarze praktycznym. Dałaś wyraz przekonaniu, że w ogromnej przestrzeni życia zmysłowego jest miejsce na spełnienie – dążenie do realizacji – obu stron, nie tylko jednej kosztem drugiej. Całuję.
12 grudnia 20**

5 grudnia 2014

Miniatury MałejMi II

Prezent przedślubny

Odpalam kolejnego papierosa. To już dwunasty tej nocy. Wkoło cisza. Zaczyna świtać. Zaraz wstaniesz. Szybko wciągniesz spodnie. Włożysz koszulę. Pocałujesz mnie w policzek. Cicho wyjdziesz.  Zarówno z pokoju, jak i z mojego życia. A ja zostanę sama. Nie. Nie sama. Zostanę z wyrzutami sumienia. Wspomnieniami. Z absurdalnym stwierdzeniem. To nie ja zdradziłam. Z kolejnym niedopałkiem... Głupia kobieto! Po co ci była ta jedna noc? Wiesz przecież dobrze: „stara miłość nie rdzewieje”. Wiedziałaś już, gdy zobaczyłeś jego oczy. Szaro-zielone oczy. Oczy wypełnione pożądaniem.

Głupia kobieto! Po co się przed sobą tłumaczysz? Sumienie nie zagłuszysz. Myśli nie oszukasz. Nie okłamiesz. Myśli powrócą, jak bumerang wraca do właściciela. Wrócą w najmniej spodziewanych momentach. I zamieszkają w twojej głowie. Na zawsze. Zadomowią się w niej. Zaprzyjaźnią się z wyrzutami sumienia. Z głupim sercem. Ze wspomnieniami.

3 grudnia 2014

Selfie

Pierwszy wpis, 16 września

Dziwnie się czuję. Siedzę przed komputerem i klepię w klawisze, pisząc pierwszy pamiętnik w życiu. No, powiedzmy że pamiętnik. Blog raczej, ale to nieważne. Kiedyś było inaczej, każda dziewczyna miała sekretny zeszyt i wklejała doń zdjęcia uwielbianych idoli. Wypisywała tam wiersze do ukochanego, który, co oczywiste, nawet nie wiedział, że nim jest. Tak było, zanim pojawił się facebook, gimbaza i tumblr. Przed erą komórek i telewizji trójwymiarowej. Przynajmniej według tego, co opowiadała mi mama.

Teraz... dziewczyny nie mają czasu na takie pierdoły.

Są zbyt zajęte imprezami, zaliczaniem kolesi, wypadami na szoping. Inny świat. Mój świat. Wyrosłam z telefonem w dłoni, w czasach, w których bajki lecą w telewizji niemal przez całą dobę, dzieciaki dostają na komunię komputer, a przerażeni rodzice pocą się na myśl, co tu kupić ukochanej dziecince na urodziny. Nie dlatego, że nic nie można w sklepach znaleźć. Problemem jest fakt, że maleństwo ma już wszelkie możliwe lalki, szczekające pieski, iPhone’a i stertę firmowych ciuchów z najnowszej kolekcji.

1 grudnia 2014

Ofensywa samców

Na każdym rogu supermarket lub fastfood, a na każdy rozpoczęty tysiąc mieszkańców jedno centrum handlowe przypada. Świątynie bab, babsztyli, kobiet, piszczących gówniar z mysimi ogonkami i pedałów wżarły się w struktury miasta niezauważalnie przejmując nasze parkingi, puby i sklepy z narzędziami.

Te ich kościoły mają gaje oliwne, fontanny, tandetne fotografie dzieci z Rwandy na ścianach oraz modne kawiarenki i butiki. Nieskończone, odizolowane od podłego świata oazy kobiecej rozkoszy i relaksu.

Oczywiście zapraszają nas do nich.

28 listopada 2014

Edward: Lupus

Przedstawiam moje najnowsze opowiadanie. Edward: Lupus to spin-off, którego głównym bohaterem jest stworzony na potrzeby serii Ravenscar dziennikarz od spraw tajemniczych, zagadkowych. Aby odbiór opowiadania był jaśniejszy zachęcam do poznania wcześniejszych jego przygód. Znajdziecie je w poniższych linkach:
RAVENSCAR - EDWARD CZ. I
RAVENSCAR - EDWARD CZ. II
Wszystkim czytelnikom życzę przyjemnej lektury. Autor
                                                               
Redakcja nie należała do najnowocześniejszych. Mieściła się w dziewiętnastowiecznym dużym budynku stojącym w centrum Londynu. Lekko podstarzały tynk na fasadzie gdzieniegdzie już odpadał. Od czasu do czasu można było znaleźć jego kawałki na chodniku lub parapetach. Zarządca nieruchomości czekał jednak na pozwolenia od konserwatora zabytków, który trzymał swoją łapę na każdym, nawet najmniejszym remoncie. Niby jego intencje były słuszne, ale każdy, kto miał z nim do czynienia, przyzna, że wydawane przez niego decyzje administracyjne potrafiły uprzykrzyć życie.